Ekologia

A co, gdy w Helsinkach śniegu nasypie za dużo?

Ostatnio, przeglądając instagramową relację Aleksandry Michty-Juntunen, znanej z bloga Fińskie smaki, natknęłam się na temat śnieżycy w Helsinkach, która miała miejsce przed kilkoma dniami (prognozy mówiły o 30-40 cm śniegu). I tak jak wiadomości o tym, że kurierzy jeżdżą na nartach, by dostarczyć klientom zamówienia, wywołują uśmiech na twarzy, tak już mniej przyjemnie robi się, gdy pojawiają się informacje o tym, jak stolica Finlandii radzi sobie z odśnieżaniem ulic. Lub nie radzi.

Temat poruszany w niniejszym wpisie nie jest niczym nowym – w sieci łatwo znaleźć artykuły sprzed kilku lat, nawet po polsku. A opisywany w nich problem nie jest, wydawałoby się, niczym specjalnym – gdy spadnie śnieg, trzeba coś z nim zrobić, by nie zostawić zasypanych ulic. I najlepiej, gdyby nie kosztowało to grubych miliardów. Na całym świecie stosuje się takie same rozwiązania – sól, odśnieżanie – zgarnianie śniegu na pobocze, a gdy jest go za dużo – wywożenie na specjalnie wyznaczone do tego obszary. W Polsce są to najczęściej wysypiska śmieci lub obszary przyległe. Cały proces składowania odpadów jest regulowany przepisami – śnieg zawiera niebezpieczne związki i sól, przez co zdecydowanie nie może być składowany w lasach, przy zbiornikach wodnych i rzekach.

I ok, w Helsinkach wydaje się być podobnie, jest 6 punktów w mieście, do których zwozi się zalegający śnieg z ulic, w razie potrzeby otwiera się punkty tymczasowe. Jednak gdy miejsca te pękają w szwach, zabrudzony śnieg wrzuca się prosto do Morza Bałtyckiego w Hernesaari. Praktyka ta stosowana jest już od wielu lat. Jednak jej występowanie może dziwić przy sprzedawanym nam obrazie Finlandii jako kraju ekologicznego, korzystającego z wielu innowacji mających chronić środowisko. Szczególnie fakt wrzucania do morza niepokojący jest pod koniec zimy, gdy zanieczyszczenie jest już znaczne, a nie prowadzi się żadnej specjalnej selekcji czy oczyszczania np. z większych elementów plastikowych. Tak więc do morza trafiają wszelkie odpady zalegające na chodnikach i ulicach, jak też porzucone rowery. Gdy poruszona została kwestia elektrycznych hulajnóg, które zalały swoją obecnością także fińską stolicę, osoby oferujące usługę zapewnili, że wszystkie pojazdy zostały zebrane w poprzednich miesiącach i nie ma ryzyka, że także i one trafią do morza. Nie zostaje nic, tylko trzymać za słowo.

Widok na Helsinki

Na filmie widać, że  cała operacja jest dość przemyślana – dwa statki pływają wokół, by nie doprowadzić do zamarznięcia powierzchni wody, a z brzegu koparki mieszają śnieg zsypany z ciężarówek. W najintensywniejszych momentach tworzy się długa linia oczekujących aut, które zaraz po wrzuceniu jednego ładunku, jadą po kolejny. Według obliczeń Yle z 2019 wynika, że takim systemem da się zrzucić do morza nawet do 5 tysięcy wywrotek dziennie. W sezonie 2018/2019, według źródeł, wyrzucono około 20 tys. metrów sześciennych śniegu. Według badań przeprowadzonych w 2012 roku, 3 metry piasku na dnie morza w okolicy Hernesaari pochodziły z usuwanego z ulic śniegu w latach 2009-2010. W tym czasie zjawisko miało mniejszą skalę niż obecnie i szacuje się, że w badanym okresie do morza trafiło 750 ładunków ze śniegiem, z czego 530 zawierało wióry, a 225 inne odpady. Mimo, że dno oczyszcza się przez pogłębianie i prądy morskie, zanieczyszczenia przedostają się na większe obszary.

Gazeta Iltälehti w jednym ze swoich artykułów przypomniała, że w 2019 roku Rada Miasta Helsinki niemal jednogłośnie podjęła decyzję o zaprzestaniu praktyk wysypywania śniegu z ulic do morza, gdy tylko znalezione zostanie alternatywne rozwiązanie. Mamy rok 2021, nic jednak się w tej kwestii nie zmieniło, a inicjator pomysłu z 2019 roku zarzuca wręcz opieszałość urzędnikom, którzy uważają obecne rozwiązanie za wygodne.

Miasto Helsinki usprawiedliwia swoje działanie wydajnością i łatwością: w centrum miasta wydajniej jest zrzucać śnieg do morza, niż transportować go dalej do odległych punktów odbioru. Hernesaari nie wymaga również przerw konserwacyjnych. Mówi się, że bez tego rozwiązania w kryzysowych momentach na drodze zapanowałby chaos. Miasto próbuje wprowadzać jednak jakieś rozwiązania. W niektórych miejscach składowania śniegu stosuje się różne technologie, pozwalające utylizować to, co jest już zebrane – śnieg po prostu jest rozpuszczany na przygotowanych do tego celu płytach i używając przewodów z wodą wracającą do elektrociepłowni. W ten sposób wykorzystuje się jeszcze energię cieplną, zużytą już wcześniej do ogrzania budynków. Innym przykładem, na mniejszą skalę, jest Espoo, w którym używa się mobilną maszynę roztapiającą śnieg. Urządzenie znana pod imieniem Devil Don, które kosztowało miasto 360 tys. euro, jest w stanie w ciągu godziny rozpuścić 150 metrów sześciennych śniegu. Potrzebny do tego jest olej opalowy lub napędowy (400 litrów na godzinę), a uzyskana ze śniegowej zaspy woda trafia do kanalizacji deszczowej, a następnie do oczyszczalni.

Helsinki zimą

Można by było zapytać, co do powiedzenia ma fiński rząd? Ministerstwo środowiska nie widzi potrzeby zakazywania wyrzucania zabrudzonego śniegu do morza dla całej Finlandii. Helsinki jako największe miasto ma też największe problemy z usuwaniem śniegu, pozostałe miasta, choć w przeszłości zrzucały śnieg do wody, obecnie nie musza z podobnych rozwiązań korzystać lub wprowadziły lokalnie zaostrzenia z tym związane.

Zanieczyszczony śnieg i znajdujące się w nim śmieci po trafieniu do morza to nie tylko zjawisko uciążliwe estetycznie, ale zagrożenie dla żeglarzy i statków, i oczywiście dla organizmów żywych. Według źródeł cytowanych przez Yle, jeden metr sześcienny śniegu zawiera dziesięć tysięcy razy więcej mikroodpadów w porównaniu z podobną ilością oczyszczonych ścieków komunalnych. W Helsinkach kilka tysięcy kilogramów odpadów i więcej niż 50 milionów cząstek mikroplastiku trafia do morza w czasie normalnej zimy. Strach pomyśleć, jak rosną te liczby przy tak dużych opadach, jakie występują obecnie. Helsinki powinny szukać nowych rozwiązań za przykładem innych nadbałtyckich miast lub rozwijać alternatywy, które są już testowane. Jednym z nowszych pomysłów, mających choć trochę poprawić sytuację z zanieczyszczeniem morza, są np. pływające bomby, które zbierają unoszące się odpady.

I tak, możemy powiedzieć, że przy zatruwaniu środowiska, jakie ma miejsce w Azji, to co się dzieje na naszym podwórku to drobnostka. Możemy też stwierdzić, że nie tylko Polska ma dużo za uszami. Nie jest to jednak w żadnym wymiarze pocieszające.


Źródła:

Ympäristöministeriön selvitys: auratun lumen kaatamista mereen ei tarvitse kieltää lailla – Kaupunki | HS.fi

Helsinki kippaa lunta ja sen mukana roskia mereen myös ensi talvena – apuun kaavaillaan lumensulatuskontteja – Uutiset – Aamulehti

Mihin kaikki lumi Helsingin kaduilta päätyy? Video: suoraan mereen kipataan tuhat kuorma-autollista puhdistamatonta lunta joka vuorokausi | Yle Uutiset | yle.fi