Helsinki zimą
Historia,  Język fiński,  Kultura

Za Rubieżą – poprawiamy w komentarzach

Minęło już trochę czasu od naszej recenzji książki Kocie chrzciny, jednak w ostatnich tygodniach co rusz wraca do nas jej temat wraz z autorką. Czujnie podsyłacie nam linki do wypowiedzi i wydarzeń, a nam nie pozostaje nic innego, jak tylko skorygować  listę błędów, jakie wyłapaliśmy.

Od razu też chcielibyśmy podkreślić, że jest nam niezmiernie przykro, że musimy taki tekst w ogóle pisać, bo wolelibyśmy się cieszyć, że fińskie tematy są poruszane. Książki o Finlandii pojawiają się na polskim rynku bardzo rzadko, nawet pomimo literackiego boomu na kraje nordyckie. Nie jest nam przyjemnie robić takiej antyreklamy, ale nie mamy wyboru: po prostu nie chcemy i nie możemy pozwolić na szerzenie stereotypów i nieprawdziwych informacji – w dodatku przez osobę, która określa się mianem autorki reportażu.

Przygotowaliśmy więc dla was zestawienie sprostowań co znaczniejszych przeinaczeń, które pojawiły się w podkaście Za Rubieżą Miłosza Szymańskiego z gościnnym udziałem Małgorzaty Sidz. Odcinka możecie posłuchać tutaj – ale pamiętajcie, że to nie jest wiarygodne źródło.

„Finlandia leży na półwyspie skandynawskim”

Nie. Leży na nim tylko część fińskiej Laponii. Finlandia leży na półwyspie Fennoskandzkim, w którego skład wchodzą Półwysep Skandynawski, Masyw Fińsko-Karelski, Półwysep Kolski oraz wyspy Morza Bałtyckiego.

„Alkohol można kupić tylko i wyłącznie w specjalnym sklepie, w którym trzeba płacić kartą”

Nie zostało to do końca dobrze wyjaśnione w podcaście, więc przypomnijmy, jak to jest z tym alkoholem. W zwykłym sklepie spożywczym można kupić napoje zawierające do 5,5% alkoholu (po nowelizacji, która weszła w życie w 2018 roku, wcześniej było to 4,8%), a powyżej tego progu wyłącznie sklepach Alko, przedsiębiorstwa państwowego. Nieprawdą zatem jest, że przed nowelizacją ustawy nie można było kupić żadnych napojów alkoholowych w normalnych sklepach.

Nieprawdą jest również to, że nie ma obostrzeń w zwykłych sklepach. Alkohol w każdym markecie czy spożywczaku można kupić codziennie w godzinach 9-21, natomiast w barach i restauracjach serwowane są od 9 do 1:30 (z wyjątkami – po udzieleniu specjalnej zgody od jednostek administracyjnych dowolne jest to do godziny 4). Napoje poniżej 22% zawartości alkoholu można zakupić od 18 roku życia, powyżej 22% po skończeniu 20 lat. W restauracjach natomiast wystarczy skończone 18 lat, również w przypadku mocniejszych trunków.

Informacja o tym, że w Alko można płacić wyłącznie kartą, mogła powstać w wyniku jakiegoś fake newsa albo złego tłumaczenia. Faktem jest, że około 65% płatności w Alko dokonywanych jest kartą, ale nie oznacza to, że to jedyny środek płatniczy. Obserwowane są trendy i nowinki w kwestii nowych form płatności, jednak Alko Oy nie planuje w najbliższym czasie rezygnacji z gotówki. Ciekawostką jest, że wyłącznie kartą zapłacimy np. w dalekobieżnych pociągach obsługiwanych przez VR.

Źródło: YLE, Finlex

Saamowie – „pierwsi Finowie”

W części podcastu prawdziwe informacje i Saamaach mieszają się z dużymi uogólnieniami, postaramy się wyjaśnić zatem część z nich. Na pewno dajemy duży plus za nieużywanie słowa Lapończycy, które w stosunku do Saamów jest pejoratywne, a ponadto jest pojęciem szerszym – określa mieszkańców Laponii, więc niekoniecznie Saamów.

Jak to zostało, zgodnie z prawdą, stwierdzone, Saamowie nie są uznawani za mniejszość etniczną w Finlandii, bo takiej kategorii w fińskim prawie nie ma. Jednak kwestia ta jest bardzo rozbudowana i skomplikowana. Chętnie napiszemy o tym osobny artykuł, ale na razie tylko powiemy, że jako mniejszość językowa, Saamowie mają prawo do nauki języka, posługiwania się nim w życiu codziennym i urzędach, rozwijania własnej kultury i tożsamości. Ponadto na terenie Finlandii działa Parlament Saamów.

Za Saama nie uważa się osoby, które mówią w języku saamskim (lub raczej jednym z języków, a jest ich 9) . Wg. ustawy o Parlamencie Saamów, musi być spełniony minimum jeden z trzech warunków. Saamem jest zatem osoba:

  • posługująca się językiem saamskim, lub której rodzice lub dziadkowie posługiwali się językiem saamskim i był to ich pierwszy język (ojczysty)
  • potomek osoby, która była oznaczona w różnego rodzaju spisach i dokumentacjach jako Saam lub Saamka
  • której co najmniej jeden z rodziców posiada prawo głosu w parlamencie saamskim

Przykro mi, ale wszystko wskazuje na to, że nie wystarczy nauczyć się jednego z języków saamskich, żeby zostać Saamem. Można jednak wciąż, poprzez zawarty związek małżeński, zostać poronhoitają, o czym możecie przeczytać w tym artykule.

Jesli chodzi o Finnmark – temat jest też dość kontrowersyjny. Pierwsze historyczne wzmianki o ludzie nazywanym Fenni, pojawiły się u Tacyta około roku 98 i nie ma pewności, czy odnoszą się do Finów, czy Saamów. Określenie Finn czy Fenni pojawia się w czasach antycznych w wielu źródłach, a później także w nordyckich sagach. Wywodzi się przypuszczalnie od staronordyckiego finna, czyli szukać (myśliwska kultura „szukała” jedzenia). W norweskim do niedawna używano właśnie określenie finn, stąd wiele nazw geograficznych jak Finnmark, Finnsnes, Finnfjord czy Finnøy.

Kwestia pokrewieństwa języków

Nie można powiedzieć, że języki saamskie i fiński nie są ze sobą spokrewnione. W tej części ja, Pazur, opiszę te stanowisko, które przekazano mi na studiach oraz pandemicznym kursie języka północnosaamskiego (północnolapońskiego).

Języki, którymi posługują się Saamowie, należą do grupy języków uralskich, a te dzielą się na dwie główne gałęzie – języki samojedzkie, używane na Syberii i języki ugrofińskie, używane na zachód od Uralu. Języki fiński i saamskie pochodzą od wspólnego przodka i rozdzieliły się stosunkowo niedawno, bo wg. niektórych badań 2000 lat temu.

W stosunku do języków saamskich najbliższymi językami rodzinnymi są, według najpowszechniejszego rozumienia, bałtyckie języki fińskie. Bliżej spokrewniony z fińskim jest już zatem tylko m. in. język estoński, karelski czy wepski.

uralic three
źródło – The Guardian

Jako typowe języki uralskie, języki saamskie posiadają wiele cech wspólnych chociażby z fińskim. Mamy zatem cechy języków aglutynacyjnych, bogaty system morfologiczny i derywacyjny. W językach saamskich jest 7 przypadków, istnieją 4 tryby czasownika, występuje zmiana stopnia. Istnieje odmiana tzw. czasowników przeczących. Języki saamskie charakteryzują się, tak jak fiński, szerokim wachlarzem sufiksów derywacyjnych.

Mamy też podobieństwa w warstwie leksykalnej (przykłady przedstawione w kolejności północnosaamski/fiński/węgierski/polski):

  • mannat / mennä / menni / iść, chodzić
  • guolli / kala / hal / ryba
  • varra / veri / vér / krew.

Ponadto języki saamskie zachowały elementy, które zanikły w innych językach uralskich, np. liczba podwójna czasowników i zamków osobowych (np. moai – my dwie, nas dwóch, nas dwoje) .

Czasem podaje się w wątpliwość pokrewieństwo, sugerując, że bliskość języków fińskiego i saamskich jest spowodowana przez kontakty, wymianę kulturową. Jako przykład na różnice podaje się tu mniejszą liczbę przypadków w porównaniu do innych języków uralskich, czy dużą liczbę spółgłosek, jak i takich, których nie znajdziemy np. w fińskim (np. đ, ŧ, č).

Finowie w II wojnie światowej

W podcaście całkiem sporo mówi się o uczestnictwie Finlandii w II wojnie światowej – najpierw w wojnie zimowej 1939 – 1940, potem wojnie kontynuacyjnej 1941 – 1944 i wojnie lapońskiej w 1944 roku (tutaj akurat można się spierać, że wojna lapońska zakończyła się formalnie w kwietniu 1945, ale faktyczne działania wojenne ustały do końca roku 1944. Jest to temat bardzo ciekawy i zdecydowanie zasługuje na to, żeby o nim mówić, żal więc trochę, że wojna zimowa została właściwie sprowadzona do postaci Simo Häyhy i jego działalności snajperskiej. Nie ujmując zasług „Białej Śmierci” i jego niewątpliwej sławy i rozpoznawalności, głównymi czynnikami, które pozwoliły Finom tak skutecznie obronić się przed Związkiem Radzieckim, były: przystosowanie do działań w warunkach fińskiej zimy, znajomość terenu, stosowanie innowacyjnych taktyk i ogólny „bojowy duch” narodu, a także, w dużej mierze, nieudolne dowodzenie Armii Czerwonej i kompletne nieprzystosowanie taktyki i wyposażenia do specyfiki terenu. Zdaję sobie sprawę z tego, że Häyhä, bardziej niż cokolwiek innego, posłużył po prostu za przykład fińskiej sisu – choć nie jedynym. Weźmy chociażby historię hasła Kollaa kestää (Kollaa się trzyma).

Mimo jednak nadspodziewanych sukcesów fińskich w defensywie podczas wojny zimowej, ciężko zgodzić się ze stwierdzeniem, że Finlandia „wklepała” Związkowi Radzieckiemu (tak jak to zostało określone w podcaście). Ofensywa radziecka w lutym 1940 roku zmusiła w końcu Finów do wycofania się na ostatnią linię obrony i rozciągnęła ich siły do maksimum, a przedstawiciele rządu, którzy 29 lutego spotkali się w Mikkeli z Mannerheimem, dostali jasny sygnał, że dalsza walka nie jest możliwa. Ostatecznie, w wyniku pokoju podpisanego z ZSRR w marcu 1940 roku, Finlandia straciła więcej niż wynosiły żądania radzieckie sprzed wybuchu wojny, w tym tereny, które nie były nawet okupowane przez żołnierzy sowieckich.

Jeśli już o Mannerheimie mowa, to naszym zdaniem lekką przesadą jest nazywanie go „nie-Finem” czy „Szwedem z niemieckiej rodziny”. Analizując drzewo genealogiczne marszałka na pierwszy rzut oka może być zrozumiałe, że u niektórych pojawia się chęć poddania w wątpliwość jego narodowości. Faktem jest, że pochodzi on z rodu szwedzkiego założonego w Szwecji przez niemieckiego kupca (niektóre źródła podają informację, że mógł on równie dobrze pochodzić z Niderlandów). Przodkowie marszałka przybyli do Szwecji z Niemiec, ale było to w wieku XVII, a do Finlandii sprowadzili się oni w wieku XVIII. Dla Mannerheima szwedzki rzeczywiście był pierwszym językiem, natomiast uczył się on fińskiego i w swoich publicznych przemówieniach starał się używać właśnie tego języka. Przypuszczamy, że gdyby poproszono Carla Gustafa o przypisanie swojego pochodzenia do jednego z tych czterech krajów, ten wybrałby Finlandię; wszak jego historia związana jest z tym krajem – dosłownie – z dziada pradziada. Osobiście nie zaryzykowalibyśmy więc twierdzenia w fińskim towarzystwie, że ich marszałek nie był Finem.

Wracając już do właściwej historii, podcast właściwie zaczyna się od wspomnienia o roku 1941 i ataku Rzeszy na Związek Radziecki, czyli o okresie, który z perspektywy Finów nazywany jest wojną kontynuacyjną. Tutaj niestety czuję się w obowiązku bardziej bezpośrednio skorygować kilka stwierdzeń, które padły w tym temacie. Otóż w samym wstępie pada stwierdzenie, iż Finlandia była sojusznikiem III Rzeszy, które moim zdaniem jest zdecydowanie zbyt dużym uproszczeniem. Oczywiście, oddziały fińskie współpracowały z Niemieckimi na północnym odcinku frontu wschodniego i miały wspólnego wroga, Finowie jednak nie uważali się za sojusznika Niemców w pełnym tego słowa znaczeniu. Najdobitniej niech świadczy o tym fakt, że Adolf Hitler przedstawił Finów jako sojuszników Rzeszy w swoim przemówieniu wygłoszonym przy okazji rozpoczęcia planu Barbarossa. Już następnego dnia prezydent Finlandii Risto Ryti wygłosił własne przemówienie, w którym odciął się od słów Hitlera i stwierdził wprost, że Rzesza i Finlandia nie są w sojuszu, choć łączy je wspólny wróg i braterstwo broni. Wojska fińskie (wbrew temu co słyszymy w podcaście) nie brały też udziału w ataku na Leningrad – oddziały fińskie zatrzymały się na linii rzeki Świr (między jeziorami Ładoga i Onega), gdzie zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami miały spotkać się z oddziałami niemieckimi po zdobyciu przez nie miasta, do czego jak wiemy nigdy nie doszło. Niemcy zresztą nieraz naciskali na Finów, by ci pomogli w ataku na Leningrad i domknęli pierścień oblężenia wokół Ładogi, czego Finowie konsekwentnie odmawiali, wzbudzając tym samym irytację Hitlera.

Osobiście bardzo cieszy mnie fakt, że została w podcaście wspomniana wojna lapońska, która wydaje się być konfliktem zapomnianym i zbyt często pomijanym w opisach fińskich działań w czasie II wojny światowej. Nie mogę się jednak zgodzić ze stwierdzeniem, że Finowie stoczyli z Niemcami wojnę w Laponii i przegrali. Formalnie rzecz biorąc, był to konflikt przez Finów wygrany, ponieważ mieli oni usunąć wojska Rzeszy z terenów Finlandii i wojska te zostały faktycznie usunięte. Ciężko się jednak nie zgodzić, że była to w pewien sposób dziwna wojna, w której nie było tak naprawdę jednoznacznego zwycięzcy. Dla kontekstu – rozejm Finlandii i ZSRR podpisany w 1944 roku zakładał, że Finowie muszą usunąć pozostające na terenie swojego kraju oddziały niemieckie. Fińska armia, słabo wyposażona i wycieńczona wojną, nie była tak naprawdę w stanie pokonać w decydujący sposób armii niemieckiej w Laponii, a nawet skutecznie jej doścignąć (Niemcy byli od Finów w dużo większym stopniu zmotoryzowani). Z drugiej jednak strony Niemcy nie mieli już powodu, by zostawać w Finlandii i sami chcieli się wycofać do Norwegii. Zależało im tylko na opóźnieniu fińskiego „natarcia”, by móc opróżnić magazyny niklu w okolicach Petsamo i pomyślnie ewakuować cały ciężki sprzęt – a czynili to stosując taktykę spalonej ziemi i zostawiając za sobą pola minowe. Wydaje się, że w wojnie lapońskiej nie doszłoby nawet do żadnych poważniejszych starć, gdyby nie naciski sowietów na przyspieszenie fińskiego pościgu, które zaowocowały desantem pod Tornio i walkami w okolicach Tornio i Kemi.

Nie ma tu niestety miejsca na wgłębianie się w szczegóły, choć jak już wspomniałem temat uczestnictwa w II wojnie światowej jest bardzo ciekawy i zasługuje na osobną serię artykułów, które zresztą w przyszłości na pewno się na blogu pojawią.

Finowie i Saamowie po raz drugi

Osobną kwestią jest sprawa pochodzenia Finów i Saamów, i przedstawienia Saamów jako rdzennych mieszkańców Finlandii, którzy zostali ostatecznie przez Finów przetrzebieni i przepędzeni na daleką północ. Sprawa wczesnego, prehistorycznego osadnictwa na terenach dzisiejszej Finlandii jest bardzo niejasna, i istnieje wiele teorii na temat tego, jak to osadnictwo przebiegało. Znaleziska datowane na 8000 lat p. n. e. sugerują, że jednocześnie miało miejsce osadnictwo u wybrzeży Oceanu Arktycznego i u wybrzeży Zatoki Fińskiej – kultury te zwano kulturami Komsa i Askola. Po nich nadeszły czasy kultury Kunda, Suomusjärvi, ceramiki grzebieniowej, toporów bojowych czy kultury Kiukainen. Czy można jednak stwierdzić, że któreś z tych plemion były Finami, a któreś Saamami? Nie jest to jednoznacznie możliwe. Pewien ogólny konsensus zakłada, że proto-Finowie żyli wokół Zatoki Fińskiej około 1500 lat p. n. e., później zaś rozprzestrzenili się oni na tereny całej Finlandii i Estonii, dzieląc się ostatecznie na Finów, Saamów, Karelów, Ingrów i Estończyków. Są jednak teorie mówiące o tym, że jakimś językiem uralskim na terenie Finlandii mówiono już 4000, a nawet 7000 lat p. n. e. Znaleziska archeologiczne z okresu merowińskiego (550-800 n. e.) sugerują, że dochodziło do wojen między plemionami fińskimi i lapońskimi, które wypchnęły lapończyków z dzisiejszego Häme, ale twierdzenie, że Saamowie to tacy pierwsi Finowie, którzy zostali wręcz skolonizowani uważam za krzywdzące uproszczenie.

Nić nieporozumienia między Szwedami, Szwedofinami i Finami w Finlandii

Podczas lektury książki można zauważyć, że podkreślony został dystans, jakiego nabierają Szwedzi w stosunku do Finów. Sytuacje przedstawione dotyczą czasów współczesnych – ich pysznego zachowania, lekkomyślnego podejścia do pieniędzy. W podcaście jednak autorka zaznacza, że problem ten współcześnie nie jest aż tak widoczny – zastanawia więc taka nagła zmiana zdania i brakuje jej umotywowania.

Język szwedzki w Finlandii

Zaskakujące dla mnie było zamieszczenie w książce fragmentu dotyczącego dialektów szwedzkich w Finlandii. Zdaniem autorki “językoznawcy twierdzą, że fińskie dialekty szwedzkiego są bogatsze i bardziej różnorodne od tych szwedzkich”. Jest to cenna i nie dla wszystkich oczywista uwaga, dlatego brakuje tu tak bardzo kontekstu, do którego ta informacja się odnosi. Krótka wzmianka o genezie tego zjawiska sprawiłaby, że czytelnik poznałby przyczynę różnorodności wspomnianych dialektów i zrozumiał, na czym polega różnica między dialektami szwedzkimi w Finlandii i w Szwecji.


Na zakończenie chcielibyśmy jeszcze raz podkreślić, że cieszymy się, że o Finlandii w ogóle się mówi. Nie chcemy, aby ten tekst został odebrany jako osobisty atak, ale czujemy się w obowiązku rozwinąć pewne tematy i podjąć dyskusję – zresztą, w podkaście można było usłyszeć „poprawcie mnie w komentarzach, jeśli się mylę”, a zazwyczaj nikt tego nie robi. Cóż, nie tym razem.