Język fiński

17+ najsłodszych fińskich słówek

Język fiński ma piękne brzmienie, a niejedno słówko przyprawiło osoby uczące się go o zawrót głowy: czy to z zachwytu, czy przerażenia. Tymczasem zainspirowana fejsbukowym postem Ambasady Finlandii w Warszawie, postanowiłam zrobić wam subiektywną listę najbardziej uroczych fińskich słówek, po wymówieniu których jakoś tak od razu człowiekowi się cieplej robi na serduszku.

Od razu zastrzegam, że rozważałam też listę słówek po prostu przeze mnie ulubionych i według mnie po prostu najładniejszych, ale po głębszej analizie doszłam do wniosku, że fiński po prostu cały jest ładny i nie będę nikogo ani niczego dyskryminować. Łatwiej jest wymienić te brzydkie słówka, jak na przykład krapula. Ale i w tych przypadkach trochę trudno stwierdzić, czy one aby nie są takie brzydkie dlatego, że nam się po prostu źle kojarzą.

söpö

Na początek słówko, które dosłownie oznacza właśnie słodk_1, czyli söpö. Wymawiam je sobie w głowie (na głos to może jednak niekoniecznie, gdy piszę ten tekst, wszyscy już śpią, a poza tym głupio jakoś tak mówić do siebie urocze słówka – chociaż nie wiem, może to jest jakieś dobre ćwiczenie z kołczingu czy czegoś w tym rodzaju) i wyobrażam sobie tę uroczość, która się za nim kryje. Widzę małe, puchate kotełki i mam ochotę je wszystkie wyprzytulać. Söpö.

pupu ja tipu

O tych dwóch słówkach pisaliśmy niedawno na naszym fejsbuku z okazji wielkanocy, bo pupu ja tipu znaczy tyle, co zajączek i kurczaczek. Poza tym, że się rymują i całkiem dobrze da się je tematycznie powiązać, łączy je też zasada gramatyczna: nie podlegają zmianie stopnia p:v, chociaż wyglądają, jakby musiały, a nawet nie są to za bardzo nowe zapożyczenia. Zajączki i kurczaczki są w Finlandii niezależne, tupią nóżką na zmianę stopnia – a małe zwierzątka tupiące nóżką to już dopiero szczyt uroczości.

huhuu

Jak już jesteśmy przy słówkach, które brzmią uroczo, bo mają dwa u(u), to od razu przypomina mi się huhuu, czyli onomatopeja odpowiadająca dźwiękowi wydawanemu przez sowy. I tak się właśnie zastanawiam, jak robi sowa po polsku, ale chyba też huha. A może chucha? To się chyba nie wyklucza.

murmur

A skoro o onomatopejach mowa, to pora na pewną ważną dla Finów, która z kolei w Polsce spotkać się może z pewnym niedowierzaniem, chociaż po dłuższym przemyśleniu nabiera zdecydowanie dużo sensu. Otóż murmur mówi fiński niedźwiedź. Mówi. Pomrukuje sobie. Nie ryczy. Po polsku niedźwiedzie jakoś domyślnie ryczą. Wygląda na to, że polskie przyrodnicze priorytety w kontaktach z niedźwiedziami od zawsze były raczej poprzestawiane, a napastliwość wobec bogu ducha winnym niedźwiadkom została nam do dziś w języku. Bierzmy przykład z Finów i zapamiętajmy, że misie domyślnie jednak mruczą, a jeśli ryczą, to znaczy, że coś chyba poszło nie tak. Bo na Finów nie ryczą nawet wtedy, kiedy zostają obluzgane.

pöllö

Wracając jeszcze do sów – po fińsku sowa to pöllö. Tak bardziej po botanicznemu pöllöt to puszczykowate, ale w gruncie rzeczy można tak powiedzieć o każdej sowie. I tak się szybko wyda, że nie znamy się na ptakach – bo polska znajomość okolicznej przyrody to raczej leży i kwiczy (wiem, że chcecie to wiedzieć, świnia to dla odmiany sika) w porównaniu z fińską. Po części to oczywiście stereotyp, a po części po prostu kwestia edukacji. Chyba wszystkie nasze lektorki języka fińskiego były zdziwione, że nie odróżniamy lipy od brzozy po liściach.

aurinko

Pozostając jeszcze przy naturze, a jednak wracając do użytecznych słów przy prowadzeniu small talku, nie mogę zapomnieć o aurinko, czyli słońcu. Znam wiele osób, dla których jest to ulubione fińskie słówko. Ja nie podzielam aż tak dużego entuzjazmu wobec niego, ale muszę przyznać – jest w nim coś uroczego. Może to to ciepełko.

Aurinko, czyli słońce, jest często wymieniane przez adeptów fińskiego jako ich ulubione słówko.

lämpimämpi

Jak już mówimy o ciepełku, to koniecznie trzeba powiedzieć, jak się stopień ciepłości określa po fińsku. Otóż lämmin to ciepł_, lämpimämpi – cieplejsz_, a lämpimin – najcieplejsz_. Powoli zaczynam gubić głoski, rozpłynęłam się. Z uroczości czy ciepła – nie wiem.

mämmi

Podobnie do lämmin brzmi też mämmi, tradycyjne wielkanocne słodkie danie. Bardzo słodkie. Dosłownie i w przenośni.

jäätelötötterö

Nie oddalając się od tematu słodyczy i ciepłej temperatury za oknem, rozmarzam się nie tylko nad pogodą, która wygląda ostatnio już tylko jak nieśmieszny żart, ale i letnią ochłodą. Bo jak lato, to wiadomo – lody. Po fińsku jäätelö. A jeśli jesteście zwolennikami lodów w rożku, to mam dla was dobrą wiadomość: rożek do lodów to właśnie jäätelötötterö. I pyk, lody już nie potrzebują cukru.

leninki

Z jakiejś przyczyny jeden z dwóch fińskich wariantów słowa sukienka kojarzy mi się nieodparcie z latem, chociaż nie ma po temu większych powodów. Leninki pochodzi od szwedzkiego klänning, czyli też sukienka. Brzmi za to jak pewien Władimir Iljicz, co stało się zresztą przyczyną żartu: co noszą fińskie komunistki? leninki.

kyy

Ponieważ jednak fińskie zwierzątka mają to do siebie, że po prostu ładnie brzmią, to nawet taki wąż w niejednym uchu zabrzmi uroczo: kyy. Tu trzeba oczywiście zaznaczyć, że fińskie [y] jest troszkę bardziej przednie niż polskie i to właśnie ten fakt dodaje mu uroczości. No bo przecież nie wygląd.

kyky

Podobnie do węża brzmi też umiejętność, talent. To znaczy po fińsku. Kyky, w przeciwieństwie do tipu i pupu, nie jest buntownikiem i zupełnie grzecznie polega na zmianie stopnia k:v. Chociaż nie wiem, może grzeczniej byłoby do zera. Ale wtedy wyszedłby nam wąż. A węży to może jednak lepiej nie namnażać. Nawet w języku.

koko

Ze zwierzątkami kojarzy się też inne dwusylabowe słowo z głoską [k]. Koko z kolei to jedno z tych bardzo nielicznych słów w języku fińskim, które się nie odmienia i oznacza cał_ lub rozmiar. Nie oznacza za to gdakania kury. Kura gdacze oczywiście kotkot.

kotka

Skoro już jesteśmy przy kotach, to śpieszę donieść, że fińskie kotka nie ma wiele wspólnego z kotką. Może ofiary? Fińskie kotka oznacza bowiem orła i miasto Kotka. Kot to z kolei kissa, a kissa to po szwedzku sikać. Sika to już wiemy, co. A jak jeszcze dodam, że fińską wersją nie kupowania kota w worku jest älä osta sika kassissa, to już te związki robią się naprawdę podejrzane. Czekam na jakąś dobrą teorię spiskową.

Słówka związane z kotami prowadzą mnie dziś do zbyt daleko idących wniosków. Ale kto wie, może to właśnie koci spisek przejęcia władzy nad światem? Stworzyć zestaw słówek, których powiązanie ze sobą doprowadzi człowieków do szaleństwa?

nolo

Nolo, (nie mylić z molo), oznacza wstyd, zawstydzenie. Czyli sytuację, kiedy, niczego nie podejrzewając, opowiemy o atrakcjach Sopotu naszym fińskojęzycznym znajomym, a oni wybuchną śmiechem albo, co gorsza, oburzą się na naszą wulgarność.

tuttu juttu

Taki wstyd to oczywiście nic nowego, sprawa dobrze znana wszystkim uczącym się języków obcych. Można powiedzieć: tuttu juttu. Juttu to zresztą nie tylko sprawa, ale też artykuł (na przykład w gazecie). Zero komplikacji, jasna sprawa!

hölkynkölkyn

A zatem na cześć tych wszystkich uroczych i śmiesznawych słóweczek wznieśmy toast i wypijmy. Hölkynkölkyn!


To oczywiście nie wszystkie urocze słówka języka fińskiego – ba, nawet pewnie sami znajdziecie jeszcze bardziej urokliwe podczas nauki. Ten wybór jest zwyczajnie subiektywny, ale też, siłą rzeczy, ograniczony do słówek, które zdążyły mi się zwyczajnie przypomnieć przy przygotowywaniu tego tekstu i mogłam jakieś zwyczajnie po ludzku pominąć. Jeśli więc macie jakichś innych pretendentów do tytułu najsłodszego fińskiego słowa, podzielcie się z nimi w komentarzach, chętnie poznam je wszystkie!


1Podkreślnik używany przy niektórych polskich słowach to placeholder, znaczek mówiący, że w jego miejsce można (lub nie) wstawić jakąś dodatkową głoskę. Lub kilka. Przykładowo ciepł_ może oznaczać więc ciepły, ciepła oraz ciepłe bez konieczności namnażania słów.