Język fiński

A gdyby tak uczyć się fińskiego pełnoetatowo?

W zeszłym tygodniu mogliście przeczytać zestawienie trzech uczelni w Polsce, które oferują studia dzienne związane z językiem fińskim. Staraliśmy się uchwycić, czym kierunki te różnią się i znaleźć po parę lepszych i gorszych stron każdego z nich. W praktyce pominięta została ta najlepsza część studiów, która jest już wspólna dla wszystkich uniwersytetów i bardziej wiąże się z poznawaniem fińskiej kultury niż nieudolnością organizacyjną placówek edukacyjnych czy osobowością bardziej lub mniej lubianych wykładowców. W ramach nadrabiania dziś mowa będzie o tym, jak studiuje się fiński — gdziekolwiek się na te studia wybierzecie.

Pierwsza, kluczowa sprawa: na studiach FAKTYCZNIE będziecie uczyć się fińskiego. Poszliście na kierunek językowy i teraz to jest wasze główne zadanie, nie będzie wymówek i tysiąca innych rzeczy, które są akurat ważniejsze. Nie musicie też martwić się doborem materiałów czy tym, że nie potraficie zastosować w praktyce informacji zebranych w tabelce. Kadra rozłoży wam informacje w czasie i wyjaśni wątpliwości, których nie przewidzieli twórcy kursu audio czy internetowego samouczka. O ile w ciągu pierwszego roku nie dopadnie was kryzys lub nie pokonają jakieś inne czynniki, będziecie w stanie zacząć mówić i rozumieć przynajmniej na tyle, aby kontynuować naukę we własnym zakresie.

Jeśli jednak nauka fińskiego jest waszym marzeniem, to raczej nagła i szybka utrata motywacji wam nie grozi. Szczególnie, że dość szybko dowiadujemy się, że Finlandia troszczy się o osoby, które postanawiają poświęcić parę lat życia na naukę fińskiego. Oczywiście nie cała Finlandia, tylko Opetushallitus, organizacja rządowa zajmująca się edukacją, w tym właśnie tą specyficzną grupą poza granicami kraju. Opetushallitus co roku (poza feralnym 2020, ma się rozumieć) organizuje kilka kursów letnich z myślą o obcokrajowcach uczących się fińskiego. Standardem ostatnich lat jest 5 kursów językowych oraz jeden translatoryczny; każdy trwa około trzech tygodni i obejmuje zajęcia na uniwersytecie, a także różne atrakcje, których celem jest przybliżenie fińskiej kultury. Opetushallitus zapewnia mieszkanie i przyznaje grant, który, przy dobrym gospodarowaniu, wystarczy na przeżycie w Finlandii i pokrycie kosztów podróży (a może nawet coś zostanie!). Pod koniec studiów licencjackich standardem jest, że wszyscy, którzy chcieli pojechać na kurs, dostali taką możliwość. Część osób nawet dwa razy.

Alternatywą dla kursów letnich są (płatne!) praktyki Suomea Suomessa, także organizowane przez Opetushallitus. Oferta jest dość różnorodna, zazwyczaj to około 10 różnych miejsc takich jak muzea, firmy czy organizacje pozarządowe. Niektóre mają dodatkowe, poza znajomością fińskiego, wymagania lub chętnie przyjęłyby na praktyki osobę z konkretnymi umiejętnościami czy wykształceniem w jakimś polu. Dla studentów oczywiście najbardziej interesującą opcją jest wyjazd na praktyki latem, ale warto nadmienić, że nie wszystkie miejsca w ogóle to przewidują, bo niektóre zakładają, że minimalny czas praktyki wynosi kilkanaście tygodni. Całym programem tak czy inaczej warto się zainteresować.

Opetushallitus wspiera studentów nie tylko w wakacje. To dzięki tej organizacji możemy bezpiecznie założyć, że na studiach uczyć będą nas lektorzy czy lektorki, dla których fiński jest językiem ojczystym. Dzieje się tak, ponieważ Opetushallitus zawiera umowę z uczelniami, według której pomaga uczelni w znalezieniu nauczyciela lub nauczycielki z Finlandii i dopłaca do ich pensji, tak aby nie odbiegała od standardu w ich kraju. (Z tego, co wiem, takiej umowy nie ma Uniwersytet Gdański, a przynajmniej nie miał, gdy linia fińska pojawiła się na skandynawistyce. Być może sytuacja ta się zmieniła, ale nawet jeśli nie, nie było takiej sytuacji, by studenci byli skazani wyłącznie na naukę od polskojęzycznej kadry.)

Nauka fińskiego na uniwersytecie ma jeszcze jeden miły skutek uboczny: ucząc się w Polsce mamy okazję doświadczyć próbki fińskiego podejścia do edukacji. Lektor(ka) z  Finlandii jest jedną z osób, z którą podczas studiów spotykamy się najczęściej, przez co możemy poczuć różnicę między fińskim i polskim standardem. Nauczycielki_le z Finlandii traktują studentki i studentów bardziej po partnersku, nastawiają się raczej na potrzeby grupy niż realizowanie jakiegoś swojego programu, a kolokwia i inne formy sprawdzania wiedzy są czystą formalnością. Przecież wiadomo, że nie o oceny tu chodzi. Dużo poważniejszą sprawą jest pisanie tekstów do aplikacji na kursy letnie — przecież one decydują, kto będzie mógł spędzić trzy tygodnie na uniwersytecie w Finlandii!

To nie tak, że akurat mi się udało trafić na wyjątkowo przyjazne lektorki — chociaż nie zaprzeczę, że faktycznie dobrze trafiłam. Kultura nauki w Finlandii po prostu jest inna i nauczyciele_ki przyjeżdżający_e do pracy do Polski w ten czy inny sposób przynoszą ją ze sobą i często zarażają nią studentów.

Rozważasz studia na filologii fińskiej? Zastanawia cię coś, do czego się nie odnieśliśmy lub nie rozwinęliśmy wystarczająco tematu? Podziel się swoimi wątpliwościami w komentarzu lub w wiadomości prywatnej na fejsbuku — postaramy się pomóc!