Język fiński

„Nie bądź łosiem, studiuj fiński!” – rozmowa ze studentkami I roku

Zaprosiłyśmy do współpracy Asię i Agnieszkę z pierwszego roku filologii fińskiej, aby przypomniały nam, jak to jest zaczynać przygodę z tym pięknym językiem, a osobom rozważającym tę samą ścieżkę opowiedziały o swoich rozterkach. Przeczytajcie naszą rozmowę!

Jak zrodził się pomysł studiowania filologii fińskiej?
Asia: Od bardzo dawna interesowałam się Finlandią. Oczywiście wszystko zaczęło się od Muminków (choć obecnie jestem też wielką fanką nie-muminkowej twórczości Tove Jansson). Kiedy byłam już trochę starsza, zobaczyłam w atlasie zdjęcie drewnianego domku w Raumie i właśnie wtedy zaczęłam naprawdę interesować się Finlandią, a pod koniec liceum wybór kierunku wydawał mi się oczywisty. Poza tym w ramach prezentu na moje 18. urodziny spełniłam moje wielkie marzenie – pojechałam po raz pierwszy do Finlandii. Byłam zachwycona: krajem, widokami i ludźmi; do dziś pamiętam spotkaną na przystanku autobusowym w Helsinkach Finkę, która podeszła do nas i zapytała się, czy mówimy po polsku, po czym wyrecytowała słowa: „jeszcze Polska nie zginęła”, niewątpliwie łamiąc w ten sposób stereotyp fińskiej małomówności. No a w Dolinie Muminków w Naantali byłam niewątpliwie najszczęśliwsza ze wszystkich dzieci!

Agnieszka: W moim przypadku filologia fińska z początku była tylko planem awaryjnym – celowałam w rusycystykę i w momencie zapisywania się na studia, byłam przekonana, że to ją ostatecznie wybiorę. Jednak w trakcie wakacji i oczekiwania na wyniki rekrutacji, moje myśli coraz częściej kierowały się w stronę Finlandii. Północ Europy od zawsze siedziała w mojej głowie, ale nigdy tego zainteresowania nie rozwinęłam. Dlaczego? Nie mam pojęcia i ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ale, jak możecie się domyślić, nawróciłam się. Sięgnęłam po reportaż o Finlandii, następnie odnalazłam też artykuły Pohjoli na temat filologii fińskiej na polskich uniwersytetach i przedyskutowałam całą sprawę z rodziną – w ten oto sposób, w przeciągu dwóch miesięcy, moje plany na najbliższe trzy lata uległy drobnej zmianie.

Czy przed rozpoczęciem studiów miałyście jakieś obawy co do swojego wyboru?
Asia: Raczej nie miałam obaw, jeśli chodzi o sam język – to nie był wybór w ciemno, wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Złożyłam też papiery na bardzo obleganą filologię norweską, na którą się dostałam i przez moment wahałam się, czy nie skorzystać z tej szansy, ale ostatecznie wybrałam filologię fińską, bo to ona była moim marzeniem.

Agnieszka: Obawy i stres to chyba całkiem naturalna rzecz, szczególnie przed wkroczeniem w nowy etap życia, jakim bez wątpienia są lata studenckie. Zatem tak, stresowałam się. W pewnym momencie zaczęłam żałować wyboru, zastanawiałam się, co pokusiło mnie do zrezygnowania z planu, który uważałam za pewnik, i rzucenia się na głęboką wodę. Całe szczęście było to chwilowe i dzień przed pierwszymi zajęciami ponure myśli prawie całkowicie mnie opuściły – został tylko lekki stres związany z tym, czy się odnajdę i czy dam sobie ze wszystkim radę.

Jak wyglądają wasze postępy w nauce fińskiego i czy rzeczywiście fiński jest taki trudny?
Asia: Jak powtarzają nasi wykładowcy, fiński jest naprawdę bardzo logiczny i wystarczy kierować się występującymi w nim zasadami, a wtedy nie powinien być taki straszny. Osobiście nie podoba mi się egzotyzacja języka fińskiego, bo właśnie z tego powodu większość ludzi określa go jako trudny. Dla mnie lepszym określeniem niż „trudny”, byłoby „inny”. W tej chwili trudno jeszcze mówić o dużych postępach, oczywiście jesteśmy dopiero na początku studiów i nie jesteśmy jeszcze gotowi, żeby swobodnie porozmawiać po fińsku, ale postępy robimy szybko, mam nadzieję, że niedługo będzie to możliwe.

Agnieszka: Wszyscy wiemy, jak jest i nikogo tym nie zaskoczę – fiński nie należy do łatwych języków. Jednak jeśli osoba studiująca przyłoży się do zajęć od początku i nie narobi sobie zaległości ze słownictwa czy zagadnień gramatycznych, to powinna dać sobie radę bez większych problemów. Zresztą tak właśnie działa nauka jakiegokolwiek języka – trzeba się mu trochę poświęcić. Niestety, bez własnego wkładu nawet najprostszy język nie wejdzie nam sam do głowy. Od października do teraz, tj. stycznia, nauczyłam się sporo i myślę, że ucząc się na własną rękę nie dałabym rady dojść do poziomu, na którym jestem w tym momencie. Nie jest to nie wiadomo jaki poziom, bo w końcu nie można spodziewać się zbyt wiele po tak krótkim czasie, jednak postępy są widoczne i jestem nimi bardzo usatysfakcjonowana. Obecność wykładowców i nauczycieli języka jest niesamowicie istotna w tym procesie, bo nie raz pojawiają się zagadnienia i pytania, na które samodzielnie trudno znaleźć odpowiedź, bądź zweryfikować wiarygodność źródeł.

Jak wyglądał początek studiów, jaki materiał przerabiany jest w 1. semestrze 1. roku filologii fińskiej?
Asia, Agnieszka: Fińskiego uczymy się od zupełnych podstaw, więc jeśli ktoś martwi się, że ich nie zna, to zupełnie niepotrzebnie. Tempo nauki jest dość szybkie, ale naszym zdaniem odpowiednie. Po pierwszym semestrze znamy już dość dużo słów i zagadnień gramatycznych, ostatnio wprowadziliśmy nawet jeden z czasów przeszłych, który ma nam pomóc przy ubieganiu się o miejsce na letnich kursach.

Jaka jest atmosfera na uczelni i jaka jest możliwość podejmowania dodatkowych aktywności?
Asia: Atmosfera na uczelni jest fantastyczna – mam wrażenie, że nasze relacje z wykładowcami są bardzo zbliżone do tych w fińskich szkołach. Są bardzo otwarci na organizowanie z nami różnego rodzaju wydarzeń, mamy za sobą już m. in. organizowanie fińskiego Święta Niepodległości, w planach mamy następne, chociaż na razie tylko online.

Agnieszka: Jak wspominałam wcześniej, bałam się tego, czy uda mi się odnaleźć. Odnaleźć wśród ludzi, wśród naszej małej fińskiej społeczności, odnaleźć w nowej sytuacji w ogóle. Jednakże zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci, a obawy okazały się bezpodstawne. Prowadzący są bardzo zaangażowani – poza świętem niepodległości, udało nam się zorganizować spotkanie przedświąteczne (oczywiście online) w nieco bardziej kameralnym gronie i porozmawiać zarówno o fińskich tradycjach, jak i o naszych domowych. Jak widać, dodatkowe działania są jak najbardziej możliwe.

Jak działa nauczanie online?
Asia: Dla mnie nauczanie online nie stanowi większego problemu, nie trzeba codziennie rano wcześnie wstawać i dojeżdżać na uczelnię. Oczywiście minusem jest to, że nie możemy się spotykać na żywo. Jednak jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie, czy nauka języka jest trudniejsza online – nie, moim zdaniem nic nie tracimy, można się go nauczyć tak samo dobrze.

Agnieszka: Największym minusem jest bezsprzecznie brak kontaktu z ludźmi. Bardzo brakuje mi siedzenia na sali wykładowej wśród wszystkich znajomych z kierunku i żałuję, że nie miałam nawet okazji tego doświadczyć. Utrudnione zawiązywanie bliższych znajomości często daje się we znaki. Pisanie zdalnych kolokwiów… cóż, przed każdym należy się pomodlić, by to nie tobie tym razem nawalił internet. Plusy oczywiście też się jakieś znajdą. Fakt, że mogę pospać dłużej, bo nie ma konieczności dojazdu na uczelnię, rekompensuje w jakimś stopniu występujące niedogodności.

Czy w trakcie tych pierwszych miesięcy zdarzyły się jakiekolwiek kryzysy?
Asia: Nie, a jeśli już, to niezbyt poważne. Zdarza się, że przy omawianiu nowego zagadnienia gramatycznego początkowo mam problemy ze zrozumieniem, ale po jakimś czasie wszystko zaczyna się układać. Tak jak już wspominałam, w moim przypadku wybór filologii fińskiej był świadomy, więc wiedziałam, czego się spodziewać. Od początku było wiadomo, że trudności mogą się pojawiać, ale byłam na to przygotowana. I skoro już mówimy o trudnościach – cały czas staram się doskonalić wymowę mojego ulubionego słowa „yö” 🙂

Agnieszka: Mniej więcej na przełomie listopada i grudnia, zaczęło mi się wydawać, że stoję w miejscu i mój postęp w nauce, w porównaniu do reszty studentów, jest wręcz niezauważalny. Do tego doszła też kwestia drugiego języka (konieczny był przed początkiem roku wybór języka europejskiego jako dodatkowego, tj. angielskiego na poziomie zaawansowanym, francuskiego na poziomie podstawowym lub niemieckiego na obu poziomach), który zabierał mi sporo czasu, a którego efektów również nie dostrzegałam. Straciłam wówczas sporo motywacji, przez co robiłam niewiele poza obowiązkowymi zadaniami. Całe szczęście nadeszła przerwa świąteczna, która okazała się czymś zbawiennym. Przebrnęłam przez czas największej frustracji, odpoczęłam, starając się w żadnym wypadku nie myśleć o studiach i weszłam w nowy rok z lepszym nastawieniem.

Możecie podzielić się taktyką nauki fińskiego?
Asia: Kiedy uczę się we własnym zakresie, najchętniej po prostu powtarzam sobie po kolei ważniejsze zagadnienia z naszego podręcznika, Suomen Mestari. Jeśli chodzi o internet i ulubione źródła, to polecam stronę Suomika oraz Her Finland. Nie tak dawno temu odkryłam też stronę Finnish Dictionary na Facebooku, co prawda nie służy typowo do nauki słówek, jednak można tam poznać sporo typowych fińskich powiedzeń i się z nich pośmiać. Oczywiście nie mogę pominąć stron z memami o Finlandii – Very Finnish Problems, Finnish Nightmares i Funland to moje ulubione.

Agnieszka: Taktykę mam podobną do mojej przedmówczyni, nie mam specjalnych technik – po prostu powtarzam to, co przerobiliśmy na zajęciach. Poza tym dość często oglądam filmy na YouTube m.in. Finnished, u której uczymy się fińskiego, słuchając wypowiedzi w języku fińskim o wielu rzeczach, również związanych z krajem i jego kulturą. Warto wspomnieć, że każdemu filmowi towarzyszą napisy – fińskie i angielskie jednocześnie. Kanał KatChats Finnish, gdzie znajdziemy filmy dotyczące fińskiej gramatyki, słownictwa, ciekawostek kulturowych odwiedzam równie chętnie.

Macie jakieś rady dla przyszłych studentów filologii fińskiej?
Asia, Agnieszka: Jeśli jesteś osobą w jakimś stopniu zainteresowaną Finlandią (a jeśli to czytasz, to najprawdopodobniej jesteś), to jest duża szansa, że będzie dobrze. Jeśli jednak studia nie spełnią twoich oczekiwań, zawsze możesz zrezygnować i nie będzie to nic złego. Przynajmniej spróbujesz, w końcu decydując się na studia, nie zostajesz przywiązany do nich na zawsze, a jednak zyskujesz możliwość rozwinięcia pasji, poznania fantastycznych ludzi, wzięcia udziału w wymianie czy w letnich kursach w Finlandii. Jak mówi nasze hasło reklamowe – nie bądź łosiem, studiuj filologię fińską.


Rozważasz studia na filologii fińskiej? Zobacz nasze porównanie uczelni oraz tekst o korzyściach płynących z pełnoetatowej nauki fińskiego.