Kultura,  lifestyle,  Podróże

7 rzeczy, których najprawdopodobniej nie znajdziesz w fińskim domu

Ludowa mądrość głosi, że stereotypowy Fin uwielbia saunę, ale poza nią raczej będzie trzymać od ludzi większy dystans niż stereotypowi mieszkańcy innych krajów. Na te różnice kulturowe jesteśmy przygotowani. Spodziewamy się też, że na jakiejkolwiek zagranicznej wycieczce będziemy mieć do czynienia z innym jedzeniem niż w domu, a już na pewno nie będziemy oczekiwać, że na obiad zjemy pierogi albo bigos. Jest jednak całe mnóstwo małych różnic, które w zasadzie nie mają wielkiego wpływu na życie i nikt nawet nie zawraca sobie głowy opowiadaniem o nich, skoro można zająć się innymi, ciekawszymi tematami. Nikt poza Pohjolą. Oto lista siedmiu rzeczy, których raczej nie znajdziesz w fińskim domu, chociaż w Polsce są zupełnie normalne.

Miski do prania

Takie duże, plastikowe, kolorowe miski, w których można wyprać coś ręcznie, coś namoczyć, wyłożyć ubrania z pralki przed rozwieszeniem. Pewnie jest dla nich jeszcze z tysiąc innych zastosowań w pracach domowych — ale nie w Finlandii, bo tam nie da się ich nawet kupić. Gdy szukałam takiej miski w sklepie z różnymi akcesoriami do domu, to ekspedientka nie rozumiała, o co mi chodzi, nawet gdy pokazałam jej zdjęcie. Wydaje się, że w fińskich domach rolę misek spełniają wiadra. Albo po prostu Finowie nie czują potrzeby prania czegokolwiek ręcznie.

Batoniki muesli

W Finlandii batoniki muesli są ubrane w dizajn skierowany do sportowców i są super zdrowe, pełne witamin, białka i wszystkiego, czego wielbiciele aktywności fizycznej mogą potrzebować. No i lepiej nawet nie sprawdzać, ile kosztują. Przekąsek, które byłyby jedynie nieco mniej niezdrową alternatywą dla Snickersów czy Twixów nie znalazłam.

Guziki w poszewkach na pościel

Po co komu guziki? Używane w Finlandii poszewki na pościel oraz poduszki mają dodatkową materiałową zakładkę, aby zawartość nie wypadła. Poza guzikami nie znajdziemy w nich także narożników — w ten sposób łatwiej jest założyć pościel, bo przez dziurę w rogu można złapać bezpośrednio za kołdrę.

Brodziki pod prysznicem

I w ogóle kabiny prysznicowe. Fiński pomysł na kąpiel to oddzielenie kawałka łazienki materiałową zasłoną i umieszczenie odpływu nieco niżej niż reszty podłogi, tak aby większość wody od razu do niego spływała. No właśnie, większość. Z powodu pozostałej mniejszości, która zalewa łazienkę przy każdym prysznicu, obowiązkowym przyrządem w fińskich łazienkach jest zdecydowanie mniej popularna w Polsce ściągaczka do wody (gdyby nazwa nic wam nie mówiła: chodzi o coś takiego).

Klamki w drzwiach wejściowych

W Finlandii na ogół drzwi otwiera się kluczem, a zamyka się przez samo zamknięcie — bez zakluczania. Od środka drzwi da się otworzyć tylko naciskając klamkę, ale od zewnątrz nie ma takiej możliwości, bo klamki po tej stronie na ogół nie ma. Co oznacza, że nie można wyjść tylko na chwilę przed próg, aby zamienić dwa zdania z sąsiadem(ką) i nie zabrać ze sobą klucza, jeżeli nie chce się zostać uwięzionym(ną) przed wejściem do domu. Niby taka technologia chroni przed niechcianymi wtargnięciami, ale z punktu widzenia obcokrajowca jest przede wszystkim upierdliwa i prowadzi do obsesji na punkcie kluczy.

Kiełbasa

Może to nie powinno dziwić, bo to jednak podchodzi pod kwestię kuchni regionalnej. Ale jednak dziwi, bo czasami można wyczytać, że Finowie zajadają się kiełbaskami, chociażby po saunie. Tymczasem okazuje się, że w Finlandii kupić można jedynie parówki. Mnie osobiście nie martwi to za bardzo, bo wybór roślinnych parówek jest zupełnie zadowalający.

Niegazowana woda mineralna

Taki wynalazek trudno w Finlandii w ogóle kupić. No bo dlaczego ktokolwiek miałby chcieć kupować najzwyklejszą wodę w butelce, skoro taka sama leci z kranu? W plastiku sprzedaje się jedynie woda gazowana i smakowa. Analogicznie, w Finlandii nie ma potrzeby używania dzbanków czy butelek filtrujących, bo w zasadzie w każdym miejscu można po prostu napić się kranówki. Za to widać, że ludzie noszą ze sobą bardzo różne, często pięknie zaprojektowane bidony i butelki.

Z pewnością takich przedmiotów można znaleźć jeszcze więcej. Czy zaskoczył was kiedyś brak jakiejś pozornie oczywistej rzeczy?