film,  Kultura

Fińskie „Miodowe lata”. Recenzja serialu „Luottomies”

Luottomies (angielski tytuł: Wingman) to wyprodukowany przez Yle dwusezonowy serial w stylu komedii pomyłek. Bardzo zawstydzających pomyłek. Tak zawstydzających, że jak już spadniemy ze śmiechu pod fotel, to mamy ochotę się zza niego nie wyłaniać. Zwykle jednak wstajemy i oglądamy dalej – ale to dobrze, bo warto.

Tommi i Harriet Mäkinen-Renwallowie wraz kilkuletnią córką stanowią typową helsińską rodzinę z wyższej klasy średniej: lekarz medycyny pracy, pilotka samolotu, dom w zadbanej dzielnicy. Ich życie było jak z (nudnego) obrazka, gdy po latach podróży do Finlandii wraca kolega Harriet, Juha. Kilka lat wcześniej służyli razem w pokojowych służbach ONZ-u w Afganistanie; wtedy też Juha uratował Harriet życie, co będzie wypominane przy każdej możliwej okazji. Teraz także Juha chce się ustatkować w Helsinkach. Nadarza się wyjątkowa okazja: może się wprowadzić do domu obok i zostać sąsiadem Mäkinen-Renwallów. Wśród wzajemnej nieufności i lawiny pomyłek, Tommi i Juha mają szansę rozpocząć nową przyjaźń… i jeszcze większą lawinę pomyłek.

Nie będzie dużym spoilerem, gdy zdradzę, jak zakończył się pierwszy odcinek – jeśli jednak chcecie się z nim zmierzyć, zanim dowiecie się czegoś więcej, podlinkowuję go tutaj – możecie go obejrzeć i po tych 10 minutach wrócić do lektury recenzji. Chyba że zdążycie się wciągnąć w tę atmosferę zawstydzającego humoru. Jeśli jednak nie macie czasu lub ochoty na przerwę w lekturze, śpieszę z wyjaśnieniem: Tommi i Juha zaprzyjaźniają się, a ich relacja stanie się osią fabularną serialu – to jeden, to drugi zaliczy jakąś wpadkę, od której zaczyna się reakcja łańcuchowa.

Luottomies to typowy serial komediowy – krótki format, humor sytuacyjny, w tle satyra na przywary społeczeństwa. Zdarzają się tu żarty ze snobizmu naszych głównych bohaterów, toksycznej męskości, stereotypowej szwedofińskości, ale też tanie zagrania na linii mąż-żona czy zięć-teść. Z drugiej strony, takiej naturalnej równości płci nie znajdziecie nawet w Brooklyn 99 czy One Day at a Time – tu podział obowiązków, rozłożenie charakterów między postaci postaci czy zachowanie w ogóle będą równościowe jakby w tle. Nikt nie zwraca na to uwagi, jest po prostu tak, jak powinno być. Gdyby próbowano to wyeksponować, prawdopodobnie wyszłoby to w sposób, jak na Finlandię, wymuszony.

Nie jest to oczywiście szczególnie ambitny serial, ale za to świetna rozrywka. Uśmiejecie się do łez, patrząc, jak Tommi i Juha raz po raz robią z siebie głupków – „przy codziennych czynnościach dochodzą do zbyt daleko idących wniosków”, głosi eufemistycznie opis serialu. Nie obędzie się bez pauz na przetrawienie tego, co się właśnie zobaczyło, pod hasłem: „o nie nie, niech oni tego nie robią, niee, niech tam nie idą, to się skończy źle”. Oczywiście im dalej w las, tym bardziej możemy być pewni, że na pewno zrobią i pójdą tam, gdzie czeka na nich zguba – zupełnie jak z bohater(k)ami horroru. Tommiego i Juhy niespodziewanie złe i kreatywne jednocześnie pomysły trzymają się jak Krawczyka i Norka z Miodowych lat. Zwykle też równie źle kończą. Tradycyjny, trącący seksizmem podział na lepiej wiedzącą żonę i zbyt entuzjastycznego męża, jest tu na szczęście rozmyty: Harriet również zdarzają się wpadki i raczej nie knuje przeciwko mężom z partnerką Juhy – głównie dlatego, że jej nie ma, ale też nie sądzę, żeby takie rzeczy mogły się wydarzyć, nawet gdyby się pojawiła. Różnica jest też taka, że bohaterowie mają dość pieniędzy, by ich wpadki nie bolały za bardzo; 500 euro w jedną czy w drugą stronę nie stanowi większego problemu. Dzięki temu zyskujemy jakiś nowy wymiar współzażenowania – o ile w Miodowych latach bywało nam żal Aliny i Danki, to tu nie musimy się martwić o byt rodziny, kiedy wydarza się kolejna mała tragedia. Zostaje nam za to dużo miejsca na: „o nieee, nie mogę na to patrzeć”. Naprawdę. Dużo. Miejsca.

Luottomies to serial, przy którym będziecie się naprawdę dobrze bawić, ale też całkiem dobrze poznacie fińskie społeczeństwo. Jest tu trochę stereotypów i trochę prawd, także o Polakach (!) – naprawdę, to chyba jedyna nacja poza Finami, która ma w  tej produkcji swojego reprezentanta, i to nie aż tak stereotypowego. Za to fiński dom będzie dokładnie taki, jaki zawsze słyszeliście, że jest: wbudowana sauna, drewno, szafko-suszarka na naczynia i szczotka do mycia naczyń, kubki Arabii. A wszystko to mimochodem, ot, fińska codzienność w tle. Jest to też serial, przy którym możecie się dobrze osłuchać z fińskim – bohaterowie zwykle mówią w yleispuhekieli, czyli standardowym języku mówionym, a nie w jakimś trudnym do rozszyfrowania dialekcie.

Jeśli więc macie wolne dwie godzinki, polecam spędzenie ich z tym serialem. Jest krótki, przyjemny i pożyteczny. Jeśli potrzebujecie jeszcze jakichś argumentów, to został nawet nominowany do Emmy! A jak już obejrzycie, to podzielcie się opinią lub spostrzeżeniami – może wypatrzycie jeszcze coś bardzo fińskiego!

Szczegółowe informacje

IMDB | Filmweb

Twórcy: Kari Ketonen, Antti Luusuaniemi, Lauri Nurkse
Reżyseria: Jalmari Helander, Lauri Nurkse
Obsada: Kari Ketonen (Juha), Antti Luusuaniemi (Tommi), Maria Ylipää (Harriet)
Lata produkcji: 2016-2018
Długość: 2 sezony po 8 odcinków i 1 odcinek specjalny (średnia długość odcinka: 10 minut)
Gatunek: komedia
Dla tych, którzy lubią: Miodowe lata, Unbreakable Kimmy Schmidt, Siły Kosmiczne

Ocena: 6,5/10

Serial jest dostępny w oryginale oraz z angielskimi napisami na Yle Areenie za darmo.


Obie użyte w tekście grafiki są kadrami z serialu. Źródło: YLE