Kultura,  literatura

Steampunk w Helsinkach | Anniina Mikama „Magik i złodziejka”

Na polskim rynku właśnie pojawiła się pierwsza część serii Anniiny Mikamy w przekładzie Sebastiana Musielaka. W wieku nastoletnim bez wytchnienia czytałam powieści fantasy i choć okres tej fascynacji dawno już minął, sentyment pozostał. Wraz z „Magikiem i Złodziejką” spędziłam dwa przyjemne wieczory, a jej bohaterowie stopniowo zdobywali moje serce. Pozycja ta wydaje się idealna dla czytelnika w wieku 12-15 lat, ale sama jestem dobrym przykładem na to, że do tych ograniczeń lepiej się za bardzo nie przywiązywać.

Historia rozpoczyna się zimą 1890 na placu Dworcowym w Helsinkach. Wtedy też z tytułową złodziejką śledzimy jej następną ofiarę. Jest nią młodzieniec, któremu podkrada tajemniczy przedmiot, przypominający wyglądem zegarek kieszonkowy. Tajemniczy jegomość odnajduje ją jednak i prosi o zwrot artefaktu, który nazywa sercem. Młodzieniec przedstawia się jako Tomasz Alexander i wprowadza do jej życia magię, tajemnicę i nadzieję na lepszą przyszłość.

Zwłaszcza tego ostatniego Mina, a właściwie Wilhelmina Holm, potrzebowała bardzo. Dziewczyna jest sierotą mieszkającą w starej podupadłej drewutni, chociaż za życia rodziców nie brakowało jej jednak luksusów. Tworzenie głównej bohaterki jako sieroty może wydawać się już nieco zużytym pomysłem, ale jednak wydarzenia związane ze śledztwem Miny dotyczącym przeszłości jej ojca trzymają czytelnika w napięciu.

Po odzyskaniu zagadkowego mechanizmu Tom oferuje dziewczynie pracę i dach nad głową. Czytelnik dowiaduje się, że jest on magikiem, chociaż właściwie zajmuje się on w pierwszej kolejności wynalazkami, a dopiero potem iluzjami. Oprowadzając Minę po domu przedstawia jej elektryczność i swoje niezwykłe dzieła, między innymi palącego fajkę marynarza i szczeniaka. W tej steampunkowej powieści magią są więc właśnie trybiki i prąd. Myślące automaty wzbudzają w niektórych niepokój, dlatego też bohaterowie niejednokrotnie dyskutują o duszy, emocjach i o tym, co to znaczy być prawdziwym człowiekiem. W powieści wplecione są również nawiązania do baśni o cynowym żołnierzyku, co tworzy wdzięczny klimat.

Największą gwiazdą tej powieści jest dla mnie jednak postać poboczna, Profesor Worowski. Zadaniem Miny jest towarzyszyć mu i pomagać każdego dnia. Jest on dla niej nie lada wyzwaniem. Polak jest ekscentrycznym staruszkiem, bywa, że zachowuje się gburowato, ale stopniowo dziewczyna zauważa, że jest to jedynie przykrywka, bo Profesor czerpie po prostu przyjemność z podpuszczania innych ludzi. Jego największą dumą jest fakt, że jego daleki przodek walczył z armią turecką pod Budapesztem u boku króla Jana III Sobieskiego. Pewnym jest, że jeśli w danej scenie pojawia się Profesor Worowski, czytelnik nie może się nudzić.

Na zakończenie chciałabym jeszcze dodać, że z chęcią sięgnę po kolejne części trylogii – „Huijarin oppipoika” i „Tinasotamiehet” (co roboczo tłumaczymy jako odpowiednio „Uczeń oszusta” oraz „Cynowe żołnierzyki”). Cieszy mnie również fakt, że autorka odchodzi od linearnej kolejności. Druga część serii dzieje się bowiem długo przed wydarzeniami z „Magika i Złodziejki”. Mam nadzieję, że i Was poruszy ta ciepła i niezwykła opowieść.


Powieść ukazała się nakładem wydawnictwa Dwukropek. Kupicie ją między innymi na stronie wydawnictwa, ale możecie też wypatrywać konkursu, który już wkrótce pojawi się na naszym fanpejdżu!