Kultura,  Polityka

#puolamainittu, czyli Strajk Kobiet w fińskich mediach

Czasami dopada nas kompleks Polaka i kiedy tylko dzieje się w tym kraju coś ciekawego, to zaraz sprawdzamy, jak o nas piszą w zagranicznych – a zwłaszcza fińskich – mediach. Tak było i tym razem: protesty trwają już od ponad dwudziestu dni, gromadzą się setki tysięcy osób, to chyba musieli coś napisać. I napisali. Ale czy warto to czytać?

Jak się można było spodziewać, przy zjawisku o tak złożonych przyczynach, trudno znaleźć takie opracowanie tematu, które opisze zupełnie wszystko. Możemy jednak chyba założyć, że fiński czytelnik, który sięgnie po artykuł o polskich strajkach, coś tam o (nie) funkcjonowaniu polskiego państwa wie i aż takiego głębokiego wyjaśnienia nie potrzebuje. Przy takim założeniu wartościowych artykułów znajdziemy co najmniej kilka: wyjaśniony zostanie brak praworządności i polityczność Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, co oznaczał  tak zwany kompromis aborcyjny i co oznacza jego brak, ile aborcji rocznie wykonywanych jest w Polsce i poza nią, a także jakie są postulaty strajkujących i jakie głupoty gadają premier, prezydent czy najjaśniejsza gwiazda narodu, wicepremier Kaczyński.

Relacjonowanie faktów i kryjącego się za nimi podłoża to oczywiście jednak nie wszystko, zwłaszcza w kontekście pytania: „Co o nas w ogóle myślą w tej Finlandii?”. Poza klasycznym: „Martwią się”, tym razem mamy jednak nieco dłuższą odpowiedź, bo przegrzebałam się przez przeszło trzydzieści artykułów w temacie we wszystkich czasopismach, jakie tylko wpadły mi w macki (jeśli wydaje się wam to jakoś niedużo, to pomyślcie, na ile polskojęzycznych artykułów trafiliście o koronawirusie w Finlandii czy ostatnim skandalu z Sanną Marin – to w praktyce oznacza, że każde większe fińskie medium napisało raz (a zwykle zdecydowanie więcej niż raz) o wyroku TK, strajkach, zamieszaniu w sejmie czy wypowiedziach Morawieckiego, Kaczyńskiego, Dudy, ale i samych protestujących.

Przede wszystkim w fińskich mediach podkreśla się, że kompromis aborcyjny już i tak był jednym z najostrzejszych w Europie – o tym napisane jest w praktycznie każdym artykule. Co więcej, często dodaje się też, że kolejnemu zacieśnieniu prawa do aborcji sprzeciwiły się różne organizacje europejskie i światowe, broniące praw człowieka, a także że Trybunał Konstytucyjny nie jest niezawisły, a Przyłębską łączą osobiste powiązania z Kaczyńskim, który – to też się często powtarza – uważany jest za faktycznego przywódcę kraju. Nieraz, gdy akurat wspominano apele Morawieckiego czy Kaczyńskiego, na marginesie podawano aktualne liczby zakażeń COVID-19, ale raczej w nawiązaniu do ich wypowiedzi niż w kontekście oceniającym wobec protestujących.

Czy jednak Finowie stają po stronie protestujących? Stereotyp i obiegowa opinia kazałaby sądzić, że tak: w końcu Finlandia jest bardzo postępowym krajem, aborcja jest tam dostępna prawie na życzenie (szczegółowo w temacie pisała Ostra Finka tutaj, nie będziemy się powtarzać) – ale czy na pewno tak będzie? Finlandia nieraz zaskakuje przypadkami skrajnego konserwatyzmu w momentach, w których się najmniej go spodziewamy. Tym razem będzie tak stereotypowo, jak tylko może: czołowe fińskie media widzą w wyroku TK Przyłębskiej niesprawiedliwość, pokazują naruszanie praw człowieka i wyrażając sprzeciw, jednocześnie zachowując dyplomatyczną powściągliwość, podczas gdy lokalne czasopisma, zwłaszcza te z geograficznego wschodu Finlandii, wydają się ledwo powstrzymywać oburzenie, że protestujące nie zgadzają się na kompromis prezydenta Dudy, a na nagłówki trafiają takie nacechowane określenia jak „zwolennicy_czki aborcji”.

Widać więc wprost, że i wśród Finów (Finek) opinie są podzielone, choć zdecydowanie nie aż tak silnie, jak w Polsce. Czy może to wynikać z niewiedzy albo raczej: braków w wiedzy? Niezrozumienia całości problemu, całości zjawiska? Czasem może być i tak, zwłaszcza że zdarzają się błędy. Najczęściej przewijającą się pomyłką było użycie określenia „korkein oikeus”, czyli sąd najwyższy, wobec TK. Choć brak bezpośredniego odpowiednika językowego, skłaniamy się ku wszelkim formom ze słowem „tuomioistuin”, czyli trybunał – co jakiś czas używane jest jednak w artykułach. To rozróżnienie jest o tyle istotne, że w fińskim sądownictwie funkcjonuje pojęcie sądu najwyższego, który zasadniczo pełni te same funkcje, co polski. Nie wdając się w prawnicze szczegóły, już samo to, że mamy odpowiednik dla sądu najwyższego, powinno świadczyć o tym, że „korkein oikeus” nie będzie dobrym określeniem dla TK – najwyraźniej jednak dla wielu to nie wystarczyło, choć zdarzały się w tej kwestii także sprostowania.

Uznajmy jednak, że różnice między SN a TK dla laika są (choć może nie powinny) bez znaczenia – czy coś innego nie wyszło fińskim mediom? Po pierwsze, aż za często pomija się fakt, że TK Przyłębskiej nie jest właściwie TK i że jest upolityczniony i niepraworządny. Zdarzają się też wiadomości bez żadnego wyjaśnienia tła społeczno-politycznego. Pisze się o wandalizmie wobec kościołów, ale nic o wpływie Kościoła na wyrok Przyłębskiej ani oburzeniu polskiego społeczeństwa (choć może i to się zmieni w świetle ostatnich newsów na temat kard. Dziwisza i papieża Jana Pawła II) – z drugiej strony co jakiś czas trafiały się sugestie, że Polska katolickim państwem jest, a na Strajku Kobiety pojawiały się pojedyncze, pierwsze (!) hasła antykościelne. Zrzućmy to jednak na karb generalizacji, w końcu tkwi w tym (spore) ziarno prawny. Czy mamy fińskim pismom coś jeszcze do zarzucenia? Niestety tak. Moim głównym zarzutem jest nadmierne poleganie na tych światowych mediach, które akurat relacjonują sprawy: czołowe nazwiska związane ze strajkiem przewijają się bardzo rzadko, tylko kilka razy pojawia się Marta Lempart – częściej trafimy na losowych uczestników protestów, którzy akurat załapali się na rozmowę z Reutersem, Guardianem czy New York Timesem.

Zdarzają się też drobniejsze pomyłki: informacja, że wszystkie polskie uczelnie odwołały zajęcia czy spłaszczenie kwestii przyłączenia się rolników do strajku kobiet najbardziej rzucają się mi się w oczy, ale było tego nieco więcej –  nie ma jednak sensu dalej wyliczać, w końcu czasem lepiej trochę uogólnić i stracić 1% prawdy, żeby przedstawić te 99% w sposób zrozumiały dla odbiorcy. W przeważającej większości przypadków tak właśnie było i muszę przyznać, że fińskie media pokazały swoją klasę – jak zwykle. Obyło się bez większych przeinaczeń i stronniczości (bo przecież można byłoby o wiele ostrzej – biorąc przykłady z naszego podwórka, weźmy z lewej strony Krytykę Polityczną i z prawej TVP, chociaż wiadomo, polskie media zawsze zachowają większy poziom emocjonalności wobec bieżących polskich wydarzeń), często pojawiało się tło polityczne, przyczyny, wyjaśnienia. Jestem z fińskich mediów co najmniej dumna, bo naprawdę sporo rzetelnych informacji można w temacie strajku kobiet wyczytać i zrozumieć nawet wtedy, kiedy dotąd nie wiedziało się prawie nic.

Jeśli więc macie znajomych, przyjaciół, rodzinę w Finlandii, ręce już dawno wam opadły, a na wyrażenie tego chaosu i absurdu zabrakło słów (a już tym bardziej słów po fińsku), ale mimo wszystko chcielibyście im to wszystko wyjaśnić i opowiedzieć, wybrałam dla was dwa artykuły, które najszerzej i z najmniejszą ilością drobnych omyłek opisują sytuację polityczną w Polsce sprzed kompromisu i po nim, strajki oraz sam wyrok Julii Przyłębskiej – możecie je podsyłać znajomym Finom i Finkom jako ściągawkę, z nich wyciągną rzeczywiście najwięcej. Pierwszy tekst pochodzi z Helsingin Sanomat (znajdziecie go tutaj) i wyjaśnia wszystko co najważniejsze. Muszę jednak przyznać, że to drugi z tekstów wywarł na mnie większe wrażenie, bo nie dość, że zawarte w nim wyjaśnienie przyczyn i wszystkiego dookoła jest równie dobre, to tekst pochodzi z osławionego… Ilta Sanomat (czyli czegoś w stylu fińskiego Super Expressu – znajdziecie go tu). Dla równowagi polecam więc podsyłać oba, powinny się świetnie dopełniać i prezentować sytuację z nieco odmiennych perspektyw. Przy okazji możecie też przecież dopowiedzieć coś od siebie: własne historie, spostrzeżenia, emocje – decyzja należy do was, ja tu tylko donoszę materiały.


PS1 Tekst w zajawce („Ja usiądę wygodnie, schowam się za niebieskim szkłem”) pochodzi z refrenu piosenki „Uchodźca” Krzysztofa Zalewskiego. Niby nie do końca w temacie, a jednak bardzo polecam posłuchać, chociażby dla interpretacji cytatu.

PS2 Nadal zbieramy transparenty z Muminkami. Jeśli chcielibyście nam jakieś podesłać, to piszcie do nas na Facebooku lub mailem (na grupapohjola@gmail.com), a jeśli jesteście ciekawi postępów prac, to powoli zbieramy je wszystkie w Wakelecie, o tutaj. Nie obiecujemy, ale postaramy się te znaleziska jakoś podsumować, bo to zjawisko rzeczywiście ciekawe.