Kultura,  literatura,  sztuki wizualne

Tove Jansson — patronka sztuk różnych

Od zeszłego roku w Finlandii 9 sierpnia obchodzi się Dzień Tove Jansson i Sztuki Fińskiej. Analogicznie do innych świąt wyznaczonych w urodziny ważnych dla fińskiej kultury postaci, wspominana jest zarówno osoba, jak i jakaś wartość, z którą dana osoba jest kojarzona. Czy w takim razie dzień narodzin Jansson nie powinien być świętowany jako Dzień Tove Jansson i Muminków? Albo chociaż Dzień Tove Jansson i Literatury Dziecięcej?

Finowie mają już swoje literackie święta. Na dziesiątego października przypada dzień Aleksisa Kiviego i literatury fińskiej — ponieważ ten właśnie pisarz wpadł na rewolucyjny pomysł i znany jest po dziś dzień przede wszystkim jako autor pierwszej powieści w języku fińskim. W Finlandii jest też osobne święto poświęcone ichniejszemu eposowi narodowemu — dokładnie nazywa się Dniem Kalevali i Kultury Fińskiej. Ale Tove Jansson nie została patronką sztuki fińskiej tylko dlatego, że ta akurat swojego dnia nie miała, a mogłaby. Jansson uważała się w pierwszej kolejności za malarkę i w tej dziedzinie odebrała wykształcenie. Mimo że często pochłaniały ją Muminki, różne projekty z nimi związane oraz niemuminkowe pisanie, przez lata wciąż uparcie wracała do malowania.

Tove i Tuulikki
Źródło: forlaget.com

Można powiedzieć, że Jansson urodziła się, aby zostać artystką. Jej rodzicami byli szwedzkojęzyczny rzeźbiarz Viktor Jansson oraz pochodząca ze Sztokholmu rysowniczka Signe Hammarsten. Signe wykonywała ilustracje do książek i gazet, karykatury, okładki,  a także projekty banknotów, znaków wodnych i, za co jest głównie pamiętana, znaczków pocztowych. Jak to się mówi po fińsku: była artystką znaczków. Praca Viktora była wręcz przeciwieństwem drobiazgowych, łatwych do przeoczenia rysunków żony. Jego dzieła były monumentalne i dominowały zarówno w domostwie Janssonów, jak i w przestrzeni publicznej, gdzie do dziś można je oglądać. Pracami Viktora są niektóre z pomników zwycięstwa, które w wielu miastach postawili zwycięzcy fińskiej wojny domowej, by udowodnić pokonanym swoją dominację — rzeźby te i bijąca z nich agresja wciąż wywołują regularne dyskusje wśród lokalnych społeczności i wciąż nie są usuwane z reprezentacyjnych miejsc w przestrzeni publicznej, choć może powinny.

Marzeniem ojca było, by córka także została artystką. Na szczęście dla niego, mała Tove od najmłodszych lat wykazywała zainteresowanie rysowaniem, malowaniem, zabawą w wydawanie ilustrowanych przez siebie czasopism, a później nawet wyręczaniem matki w części zleceń. Dziewczyna pisywała też opowiadania i tworzyła książki obrazkowe. W wieku szesnastu lat wyjechała do Sztokholmu uczyć się grafiki. Do szkoły dostała się bez egzaminów wstępnych — nazwisko jej matki było tam dobrze znane i wystarczyło za portfolio. Następnie podjęła studia malarskie w Fińskim Towarzystwie Sztuki w Helsinkach.

O Muminkach często można usłyszeć, że ich powstanie było sposobem na odreagowanie okropieństw wojny. I to prawda, jeżeli w tym wypadku przez „Muminki” rozumiemy pierwszą z książek o trollach. Sama postać Muminka ma dłuższą historię — nie wiadomo wręcz kiedy i gdzie właściwie się zaczyna. Być może po raz pierwszy pojawiła się w słowach wujka Einara, brata Signe, który ostrzegał młodą Tove przed buszowaniem nocami po spiżarni, ponieważ na takie osoby czyhają „zimne trolle Muminki”. Stwory miały mieszkać za kominkiem, ale w pewnych sytuacjach wynurzać się z ukrycia, aby trącać intruzów pyszczkami po łydkach i dmuchać im w kark. Postaci podobne (mniej lub bardziej) do znanych nam Muminków pojawiały się w różnych pracach Tove od lat 30. Niekiedy są bardziej podobne do Hatifnatów, niekiedy są czarne. Innym wczesnym wcieleniem Muminka była postać Niuchacza, bohatera satyrycznych rysunków oraz okładek pisma Garm. Jansson rysowała dla gazety przez piętnaście lat i stała się nie tylko jej główną ilustratorką, ale w ogóle jedną z bardziej znanych rysowniczek w kraju — a Niuchacz był jej znakiem rozpoznawalnym. Stworek to czaił się gdzieś na marginesie, to kręcił się między innymi postaciami, a czasami brał aktywny udział w narysowanych wydarzeniach. Bywał nawet głównym bohaterem ilustracji. Niuchacz był dość podobny do trolli z pierwszej książki muminkowej serii — wyglądał jak sflaczała, niedopompowana wersja ostatecznej formy Muminka i miał długi, wąski jak na ten gatunek trolla nos. Jednak główną różnicą między Niuchaczem, a Muminkiem był jego złośliwy charakter korespondujący z linią prześmiewczego Garma.

Pierwsze opowiadanie, w którym Muminki miały główną rolę, Jansson napisała w czasie wojny. Projekt był dla niej ucieczką od wojennej rzeczywistości. Świat Muminków był pełen katastrof, ale one zawsze kończyły się dobrze. Autorka wprost nie mogła oderwać się od pisania i jeszcze zanim pierwsza książeczka została wydana, ona już niemal skończyła pisać kolejną. I kolejną. Przełomem było wydanie W Dolinie Muminków, książki, która bardzo szybko ukazała się także w USA, a kolejnym — nawiązanie współpracy z angielskim Evening News, dla którego Jansson zobowiązała się rysować komiksowe paski z Muminkami do każdego wydania. Czyli jeden odcinek historii dziennie, od dwóch do czterech obrazków. Początkowo artystka była zachwycona, ponieważ taki układ oznaczał, że po raz pierwszy miała stałą prace i pewne środki na utrzymanie swojego wspaniałego atelier w wieży, połączonego zresztą z jej mieszkaniem. Szybko się jednak okazało, że praca stała się kulą u nogi — zabierała czas, trudno było ją stale godzić z innymi zleceniami oraz pisaniem, nie mówiąc już o zarządzaniu rozrastającym się muminkowym imperium. Ostatecznie rysowanie komiksów przejął młodszy brat Tove, Lasse, jednak nie oznaczało to wcale końca frustracji związanej z Muminkami.

Do czasu zawiązania kontraktu na komiksy z Evening News głównym źródłem utrzymania artystki było mimo wszystko malarstwo. Z pierwszych kilku książek o Muminkach Jansson nie miała zarobku, który można by uznać za znaczący wkład do jej budżetu. Na szczęście rosnąca popularność przekładała się też na zlecenia malarskie, wśród których znalazły się też zamówienia na malowidła dla dzieci. Baśniowe, nawiązujące do świata Muminków freski powstały w przedszkolu w Kotce oraz w szpitalu w Aurorze.

Muminka można wypatrzeć również na fresku Święto w mieście, dziele namalowanym wraz ze Świętem na wsi w restauracji w piwnicy helsińskiego ratusza. Jansson zlecono wykonanie ozdób do pomieszczenia, a jej własną decyzją było wykonanie malowideł zajmujących całe ściany w niesamowicie krótkim czasie — artystka miała na swoje zadanie tylko trzy miesiące, a przy tym zajmowała się również innymi projektami, jak chociażby pisaniem kolejnej z książek o Muminkach. Właśnie w trzeciej części cyklu nazwanej W Dolinie Muminków pojawiają się stworki Topik i Topcia (po szwedzku Tofslan i Vifslan) i one także są odzwierciedlone na jednym z fresków — jako przedstawienie własne Jansson oraz kobieta w centrum obrazu, reżyserka Vivica Bandler, w której wówczas malarka była zakochana.

Wejście trolli Muminków do życia Jansson oznaczało, że artystka już nigdy nie mogła po prostu poświęcić się jednej rzeczy — chyba że właśnie im. Najpierw pisała i ilustrowała ich historię zachwycona światem, który pojawił się w jej głowie i cały czas obrastał szczegółami oraz nowymi postaciami. Wiele postaci było literackim odbiciem znanych artystce postaci, tak jak Topik i Topcia. Mama i Tata Muminka to oczywiście rodzice Jansson, Włóczykij to jej partner Atos Wirtanen, a pojawiająca się po raz pierwszy w Zimie Muminków Too-tiki odzwierciedlała poznaną dopiero później miłość jej życia, Tuulikki Pietilę. Początkowo traktowane jako odskocznia od rzeczywistości, Muminki siłą rzeczy rozwijały się przede wszystkim w czasie wolnym malarki. Później zaczęły wymagać rozmów z wydawnictwami, ustalania szczegółowych wytycznych co jak ma wyglądać w książkach, rysowania komiksów, odpisywania na listy (wszystkie listy) od uwielbiających Muminki dzieci (i dorosłych), pisania scenariuszy do teatralnych przedstawień o trollach, czuwania nad każdym szczegółem powstającej sztuki, negocjowaniem, kto może użyć stworzonych przez nią wizerunków, do czego i na jakich zasadach…  

Zainteresowanych wykorzystaniem Muminków było wielu, kupić prawa do nich chciał nawet Walt Disney. Gdy stało się oczywiste, że nastaje czas muminkomanii, nagle wszyscy chcieli na niej skorzystać. Ale Jansson miała swoje standardy, a w dodatku chciała kontrolować wszystko, co dotyczy jej bohaterów i im bardziej wymykały jej się z rąk, tym bardziej czuła się niekomfortowo. Ciekawe jak wyglądałby świat, czy raczej pewien jego wycinek, gdyby charakter Jansson był inny i gdyby artystka jednak pozwoliła Disney’owi zarządzać swoimi trollami — i nawet nie chodzi o to, że ona sama mogłaby w efekcie nie napisać którejś z ostatnich książek lub że gigant przemysłu animacji mógłby stworzyć jakieś inne przygody trolli. Obecnie wizerunek Muminków pojawia się przede wszystkim na produktach w jakiś sposób luksusowych, często na wyrobach fińskich firm o międzynarodowej renomie: ilustracje Jansson zdobią kubki firmy Arabia albo pościele Finlaysona, aby wymienić tylko najbardziej znane przykłady. Produkty z Muminkami to produkty, których projekt ktoś z całą pewnością przemyślał i aż trudno je sobie wyobrazić na tych wszystkich gadżetach, na których widujemy bez przerwy siostry z Krainy Lodu bądź Minionki.

I jak zwykle to bywa, wyszło jakoś tak, że tekst zaczynający się od przedstawienia Tove Jansson jako artystki jednak bardziej jest o niej jako twórczyni Muminków i o samych Muminkach. Boel Westin w biografii Tove Jansson. Ord, bild, liv  (szw. Słowo, obraz, życie) jako literaturoznawczyni także pisała przede wszystkim o Muminkach i zagłębiała się w analizy poszczególnych wątków, choć dużo miejsca poświęciła też frustracji Jansson, która nie chciała być widziana tylko jako Mama Muminków. W polskim tłumaczeniu książka ukazała się pod tytułem „Tove Jansson. Mama Muminków”. Dobrze, że przynajmniej rząd fiński uszanował wolę artystki i uczynił ją patronką sztuki fińskiej. Z drugiej strony, co zrobić, skoro roli jej malarstwa dla sztuki nawet nie da się porównać z tym, czym Muminki są dla literatury?

Ale też czym byłyby Muminki bez warstwy graficznej?