Kultura,  muzyka,  sztuki wizualne

Tak zwana kultura wysoka. Online

Jak przystało na czasy kwarantanny, wszystko musi być online. Dziś mowa będzie o teatrach i muzeach, czyli o tym, co ogólnie kojarzy się z kulturą wysoką, mimo że określenie to nieco nie przystaje do dzisiejszych czasów. Dla odmiany pisząc: „dzisiejsze czasy”, nie mam na myśli epoki kwarantanny, tylko tak ogólnie kulturę od czasów postmodernizmu, który zaczął mieszać style i ostatecznie wypiął się na antyczną zasadę decorum. Gdy obecnie mówimy o sztuce wysokiej czy niskim stylu, raczej posługujemy się kliszami niż opisujemy faktyczne funkcjonowanie kultury, w której wszystko się miesza. Przykład? Podczas ogólnego zamknięcia wszystkiego różne szanowane instytucje z długą tradycją zaczęły udostępniać swoje materiały w sieci, czyli w medium (stereotypowo) niegodnym sztuki wysokiej. No i dobrze.

Ateneum

Fińska galeria narodowa nie od dziś ma na swojej stronie audio-przewodniki wraz z internetowym katalogiem prac, ale obecnie wpisuje się to w szerszy trend i jest jakby bardziej zauważalne. Polecamy wszystkim zainteresowanym fińskim, bo poza zupełnie standardowymi przewodnikami audio, Ateneum udostępnia też wersje w uproszczonym fińskim (selkosuomi) oraz w gwarach. Dla pozostałych do wyboru są trzy inne wersje językowe: szwedzka, rosyjska i angielska.

Hugo Simberg – Ranny anioł
Źródło: wiki commons

Muzeum Akselego Gallena-Kalleli

Muzeum poświęcone słynnemu fińskiemu malarzowi mieści się w jego domu, Tarvaspää, w Espoo. Obecnie jest oczywiście zamknięte, ale można zwiedzać je na wirtualnej wycieczce. Wypróbowałam ją w dwóch przeglądarkach — wszystko działa, ale niekoniecznie jednocześnie. W Chrome można pospacerować po posiadłości, ale okienka z komentarzami do odsłuchania nie zawsze współpracują. W Firefoxie za to nie ma problemu z odtworzeniem ścieżek dźwiękowych, ale do budynku można zajrzeć tylko w widoku domku dla lalek — widać nie można mieć wszystkiego. Opisy dostępne są po fińsku i angielsku.

Fiński Balet Narodowy

Skoro była mowa o Gallenie-Kalleli to kolejnym tematem obowiązkowo musi być Kalevala. A w tej kwestii Kansallisbaletti, czyli mieszczący się w Helsinkach Balet Narodowy, ma aż dwie propozycje. Pierwsza z nich to Kullervo do muzyki Jeana Sibeliusa wraz z operowym śpiewem fragmentów z eposu. Drugą jest Kalevalanmaa Kennetha Greve’a, czyli monumentalne połączenie motywów Kalevali z historią Finlandii i jej kultury. W pierwszej i ostatniej scenie pojawiają się co prawda dialogi po fińsku (YLE nie przewiduje napisów), które są trochę istotne dla wymowy całości, ale większością można się cieszyć nawet bez znajomości języka.

Muzeum szkła

Lasimuseo w Riihimäki udostępnia swoją wystawę w tej samej technologii, co Muzeum Gallena-Kalleli, jednak z tą różnicą, że do eksponatów dodaje krótkie notki zamiast nagrań. Google Chrome da sobie radę.

Kiasma

Największe fińskie muzeum sztuki nowoczesnej jako jedyne na liście pozwala nam doświadczyć wyboru dzieł w takiej formie, jaka została dla nich pierwotnie przewidziana — czyli w Internecie. Kiasma udostępnia swoją kolekcję prac internetowych wraz z opisami, które czasami dostarczają kontekstu potrzebnego, aby zrozumieć dane prace. A czasem są niezbyt pomocne, jak to bywa z opisami w galeriach.

Fińska Opera Narodowa

Tym, którzy w czasach pandemii tęsknią za występami z większym ciężarem gatunkowym możemy polecić Lady Makbet mceńskiego powiatu — operę Szostakowicza, którą dla helsińskiej opery wyreżyserował Ole Anders Tandberg. To już wysoki poziom zaawansowania, nie tylko przez specyfikę opery, ale też językowo: postaci posługują się oczywiście oryginalnym rosyjskim, a do tego fińskie napisy. Kto lubi wyzwania?

Nawet jeśli jesteście sceptycznie nastawieni do wszystkich zastępczych propozycji online, niektóre z nich godne są waszej uwagi. Z powyższej listy wskazałabym przede wszystkim na Kalevalanmaa, które wystawiane było na przełomie 2017 i 2018 roku i nie wiadomo, czy jeszcze wróci na sceny teatru. Poznawanie go na komputerze czy ekranie telewizora co prawda nie może równać się atmosferze występu na żywo, ale w zasadzie możemy potraktować to doświadczenie jak oglądanie musicalu, którego fabuła rozgrywa się na bardzo symbolicznym poziomie.

Przedstawienie powstało z okazji setnej rocznicy niepodległości Finlandii. Niby zasadza się na wydarzeniach Kalevali, ale w sumie to nie za bardzo. Z racji ważnej rocznicy nastrój całości jest uroczysty, ale też bez przesady, bo w zasadzie do bardzo podniosłych wątków dołączone są motywy z kultury popularnej. Do tego nagromadzone zostały przeróżne symbole istotne dla fińskiej kultury i ikony, którymi Finowie chwalą się na świecie: tu stołki Alvara Aalto, tam Ranny anioł, za chwilę Nokia, tematem przewodnim jest Kalevala, a w tle leci… no, już nie będę wszystkiego zdradzać! Powiem tyle, że od dość klasycznego w formie baletu dochodzimy do kompletnego, absurdalnego przepychu. To przy okazji piękny przykład tego, o czym pisałam na początku: nie ma już czegoś takiego jak granica pomiędzy kulturą wysoką, a niską.